* oczami Laury *
Aktualnie wszyscy siedzimy przy stole w jadalni u Lynchów. Niestety mi przypadło siedzenie na przeciwko Rossa. Normalnie nie miałabym z tym problemu, ale nie po dzisiejszych wydarzeniach. Kiedy tylko podniosę wzrok, napotykam jego. Gdy Rydel zaproponowała kolację u nich, z początku ucieszyłam się, ale potem przypomniałam sobie o Rossie. Telefon prawie mi wypadł z ręki. Z moich rozmyślań wyrwała mnie siostra, która dźgnęła mnie lekko łokciem. Okazało się, że wszyscy już jedzą, a ja tylko siedzę i patrzę się na potrawy. Cały stół był zastawiony pięknie pachnącymi oraz wyglądającymi potrawami. Przed wyjściem z domu zjadłam dwie kanapki, więc nie jestem tak bardzo głodna. Zdecydowałam się na lekką sałatkę z tuńczyka. Zjadłam pierwszy kęs i spokojnie mogę stwierdzić,że Stormie świetnie gotuje. Podczas kolacji rodzice rozmawiali między sobą. Moja siostra prowadziła żywą dyskusję z Rydel o najnowszych trendach panujących w świecie mody. Bracia rozmawiali między sobą, zapewne o grach. Jedynie Ross i ja siedzieliśmy cicho. Jeżeli tak dalej pójdzie, to nie będziemy w stanie ze sobą normalnie rozmawiać. Wstałam z miejsca, ale nikt tego nie zauważył. To nawet lepiej nie będziemy w centrum uwagi. Podeszłam do krzesła, na którym siedział Ross i klepnęłam go w ramię. Odwrócił swoją głowę w moją stronę, po jego mimice twarzy łatwo wywnioskować, że jest zaskoczony.
- Ross, moglibyśmy porozmawiać? - zapytałam z nadzieją.
- Jasne. - odpowiedział krótko, było widać, że jest zdenerwowany, a ja nie czułam się lepiej od niego.
Skierowaliśmy się do jego pokoju, aby w spokoju porozmawiać. Przez dobre pięć minut milczeliśmy, ja nie wiedziałam od czego zacząć, a on ewidentnie nie chciał zaczynać tej rozmowy.
- Wie... - zaczęłam mówić i właśnie w tym momencie drzwi do pomieszczenia otworzyły się. W drzwiach stała Rydel.
- Hej, jeżeli wam w czymś przeszkodziłam to bardzo przepraszam, ale chcę was poinformować, że ty Lau - i wskazała na mnie - oraz Van zostaniecie u nas na noc. Sorry, że nie uzgodniłyśmy tego wcześniej, ale kompletnie o tym zapomniałam.
- Spoko, nic się nie stało. - powiedziałam, choć dobrze znałam prawdę.
- Jest już dosyć późno, a wiem, że nie macie w co się przebrać. Pożyczę wam piżamę. Radziłabym ci pójść teraz, bo później może być kolejka do łazienki, bo nie każdy ma swoją.
Chciałam porozmawiać z Rossem, ale najwidoczniej dopiero jutro do tego dojdzie, z jednej strony się cieszę, ale z drugiej strony miałabym to za sobą. Pożegnałam się cicho z blondynem i ruszyłam za Delly. Ulubionym kolorem Ryd jest różowy, dlatego nie zdziwiłam się, kiedy otrzymałam strój w tym kolorze. Zestaw składał się z krótkich spodenek oraz bluzki na ramiączkach. Blondynka ma w swoim pokoju ogromne, podwoje łóżko, a na nim będzie spała Rydel i moja siostra. Dla mnie został rozłożony dmuchany materac.
Z piżamą udałam się do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, przemyłam twarz oraz umyłam zęby. Lynchowie są przyzwyczajeni do gości dlatego zawsze mają kilka zapasowych szczoteczek do zębów. Po wykonaniu wcześniej wymienionych czynności, udałam się do pokoju Delly.
Minęły dobre dwie godziny, ale ja dalej nie mogę zasnąć. Dziewczyny śpią jak zabite, a mnie dalej męczy sprawa z Rossem. Dziś chyba nie będę spała.
Mijały kolejne minuty, a ja tylko leżę i próbuję zasnąć. Pod wpływem pragnienia, udałam się do kuchni, aby napić się wody. Piję już drugą szklankę wody i nagle usłyszałam odgłos schodzenia po schodach. Uznałam, że to któraś z dziewczyn obudziła się i zobaczyła, że mnie nie ma. Przeżyłam nie mały szok, kiedy się odwróciłam i zobaczyłam Rossa.
Wyglądał na równie zmęczonego co ja. Jego oczy były prawie zamknięte, ale kiedy tylko mnie zobaczył, to jego oczy otworzyły się.
- Też nie możesz spać? - spytałam, posyłając mu lekki uśmiech.
- Niestety, wiesz dużo myślałem i powinniśmy porozmawiać, przecież nie możemy od tego uciekać w nieskończoność. - odpowiedział.
Ucieszyłam się, ponieważ uważam tak samo.
- Wiem, że istnieje ryzyko zepsucia naszej przyjaźni, ale moim zdaniem powinniśmy być profesjonalni. - zaczęłam.
- Masz całkowitą rację. - zgodził się ze mną.
- Wiesz, mam jeszcze jeden problem, ale za nim ci o nim powiem, to chcę żebyś mi przyrzekł, że nie będziesz się ze mnie śmiał, ok? - zapytałam dla pewności.
- Oczywiście, że nie będę się z ciebie śmiał.
- No, bo wiesz ja...
- Ty co? -zaczął mnie pospieszać.
- Janigdysięniecałowałam. - powiedziałam najszybciej jak potrafiłam.
- Lau spokojnie ja nie gryzę, a teraz powiedz to jeszcze raz, ale wolniej.
- Ja się nigdy nie całowałam. - powiedziałam zażenowana i spuściłam swój wzrok na ziemię.
Ross przez kilka minut milczał, zastanawiał się nad czymś. Blondyn często tak ma, przez co nie raz ciężko go sprowadzić na ziemię. Słyszałam jak chłopak zbliża się do mnie. Jednym palcem podniósł mój podbródek i moje spojrzenie spotkało się z jego. Nie śmiał się ze mnie, więc mogłam odetchnąć z ulgą.
- Nie musisz się tego wstydzić. Czasem ja też chciałbym nie mieć swojego pocałunku. Byłem do niego zmuszony. Grałem w filmie krótkometrażowym i musiałem to zrobić. Zapewne chciałaś by ten moment w twoim życiu był wyjątkowy. Przepraszam, że przeżyjesz go właśnie ze mną. Wiem, że chciałbyś go przeżyć z osobą którą kochasz, a nie swoim przyjacielem - wyznał.
Było dokładnie tak jak powiedział. Oczywiście nie obwiniałam go za to. Oboje zostaliśmy do tego zmuszeni. Podeszłam bliżej niego i po prostu przytuliłam. Staliśmy tak dobre dziesięć minut, żadne z nas nic nie musiało mówić, rozumieliśmy się doskonale.
* oczami Rossa *
Poczułem, że brunetka robiła się coraz cięższa, co oznaczało tylko jedną rzecz. Ona zasnęła. Podniosłem ją i skierowałem się w stronę pokoju mojej siostry. Wszedłem do środka najciszej jak potrafiłem. Laurę ułożyłem na materacu i już miałem wychodzić, kiedy przez sen złapała mnie za rękę i to dosyć mocno. Przez kilka minut próbowałem wyswobodzić się z jej objęć, ale nic mi to nie pomogło. Lau nie pozostawiła mi wyboru, będę musiał spać obok niej.
***********************************************************************************
Hej! Jak tam mija wam szkoła, jeżeli do niej chodzicie? Dziś powracam do was z kolejnym rozdziałem, większa część była pisana na telefonie, dlatego mogą się pojawiać błędy. Kolejny rozdział nie wiem kiedy się pojawi, ponieważ mam strasznie obowiązków szkolnych :(
Pamiętajcie o komentowaniu, bo to naprawdę motywuje!
Do napisania
R5 Forever
- Ross, moglibyśmy porozmawiać? - zapytałam z nadzieją.
- Jasne. - odpowiedział krótko, było widać, że jest zdenerwowany, a ja nie czułam się lepiej od niego.
Skierowaliśmy się do jego pokoju, aby w spokoju porozmawiać. Przez dobre pięć minut milczeliśmy, ja nie wiedziałam od czego zacząć, a on ewidentnie nie chciał zaczynać tej rozmowy.
- Wie... - zaczęłam mówić i właśnie w tym momencie drzwi do pomieszczenia otworzyły się. W drzwiach stała Rydel.
- Hej, jeżeli wam w czymś przeszkodziłam to bardzo przepraszam, ale chcę was poinformować, że ty Lau - i wskazała na mnie - oraz Van zostaniecie u nas na noc. Sorry, że nie uzgodniłyśmy tego wcześniej, ale kompletnie o tym zapomniałam.
- Spoko, nic się nie stało. - powiedziałam, choć dobrze znałam prawdę.
- Jest już dosyć późno, a wiem, że nie macie w co się przebrać. Pożyczę wam piżamę. Radziłabym ci pójść teraz, bo później może być kolejka do łazienki, bo nie każdy ma swoją.
Chciałam porozmawiać z Rossem, ale najwidoczniej dopiero jutro do tego dojdzie, z jednej strony się cieszę, ale z drugiej strony miałabym to za sobą. Pożegnałam się cicho z blondynem i ruszyłam za Delly. Ulubionym kolorem Ryd jest różowy, dlatego nie zdziwiłam się, kiedy otrzymałam strój w tym kolorze. Zestaw składał się z krótkich spodenek oraz bluzki na ramiączkach. Blondynka ma w swoim pokoju ogromne, podwoje łóżko, a na nim będzie spała Rydel i moja siostra. Dla mnie został rozłożony dmuchany materac.
Z piżamą udałam się do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, przemyłam twarz oraz umyłam zęby. Lynchowie są przyzwyczajeni do gości dlatego zawsze mają kilka zapasowych szczoteczek do zębów. Po wykonaniu wcześniej wymienionych czynności, udałam się do pokoju Delly.
Minęły dobre dwie godziny, ale ja dalej nie mogę zasnąć. Dziewczyny śpią jak zabite, a mnie dalej męczy sprawa z Rossem. Dziś chyba nie będę spała.
Mijały kolejne minuty, a ja tylko leżę i próbuję zasnąć. Pod wpływem pragnienia, udałam się do kuchni, aby napić się wody. Piję już drugą szklankę wody i nagle usłyszałam odgłos schodzenia po schodach. Uznałam, że to któraś z dziewczyn obudziła się i zobaczyła, że mnie nie ma. Przeżyłam nie mały szok, kiedy się odwróciłam i zobaczyłam Rossa.
Wyglądał na równie zmęczonego co ja. Jego oczy były prawie zamknięte, ale kiedy tylko mnie zobaczył, to jego oczy otworzyły się.
- Też nie możesz spać? - spytałam, posyłając mu lekki uśmiech.
- Niestety, wiesz dużo myślałem i powinniśmy porozmawiać, przecież nie możemy od tego uciekać w nieskończoność. - odpowiedział.
Ucieszyłam się, ponieważ uważam tak samo.
- Wiem, że istnieje ryzyko zepsucia naszej przyjaźni, ale moim zdaniem powinniśmy być profesjonalni. - zaczęłam.
- Masz całkowitą rację. - zgodził się ze mną.
- Wiesz, mam jeszcze jeden problem, ale za nim ci o nim powiem, to chcę żebyś mi przyrzekł, że nie będziesz się ze mnie śmiał, ok? - zapytałam dla pewności.
- Oczywiście, że nie będę się z ciebie śmiał.
- No, bo wiesz ja...
- Ty co? -zaczął mnie pospieszać.
- Janigdysięniecałowałam. - powiedziałam najszybciej jak potrafiłam.
- Lau spokojnie ja nie gryzę, a teraz powiedz to jeszcze raz, ale wolniej.
- Ja się nigdy nie całowałam. - powiedziałam zażenowana i spuściłam swój wzrok na ziemię.
Ross przez kilka minut milczał, zastanawiał się nad czymś. Blondyn często tak ma, przez co nie raz ciężko go sprowadzić na ziemię. Słyszałam jak chłopak zbliża się do mnie. Jednym palcem podniósł mój podbródek i moje spojrzenie spotkało się z jego. Nie śmiał się ze mnie, więc mogłam odetchnąć z ulgą.
- Nie musisz się tego wstydzić. Czasem ja też chciałbym nie mieć swojego pocałunku. Byłem do niego zmuszony. Grałem w filmie krótkometrażowym i musiałem to zrobić. Zapewne chciałaś by ten moment w twoim życiu był wyjątkowy. Przepraszam, że przeżyjesz go właśnie ze mną. Wiem, że chciałbyś go przeżyć z osobą którą kochasz, a nie swoim przyjacielem - wyznał.
Było dokładnie tak jak powiedział. Oczywiście nie obwiniałam go za to. Oboje zostaliśmy do tego zmuszeni. Podeszłam bliżej niego i po prostu przytuliłam. Staliśmy tak dobre dziesięć minut, żadne z nas nic nie musiało mówić, rozumieliśmy się doskonale.
* oczami Rossa *
Poczułem, że brunetka robiła się coraz cięższa, co oznaczało tylko jedną rzecz. Ona zasnęła. Podniosłem ją i skierowałem się w stronę pokoju mojej siostry. Wszedłem do środka najciszej jak potrafiłem. Laurę ułożyłem na materacu i już miałem wychodzić, kiedy przez sen złapała mnie za rękę i to dosyć mocno. Przez kilka minut próbowałem wyswobodzić się z jej objęć, ale nic mi to nie pomogło. Lau nie pozostawiła mi wyboru, będę musiał spać obok niej.
***********************************************************************************
Hej! Jak tam mija wam szkoła, jeżeli do niej chodzicie? Dziś powracam do was z kolejnym rozdziałem, większa część była pisana na telefonie, dlatego mogą się pojawiać błędy. Kolejny rozdział nie wiem kiedy się pojawi, ponieważ mam strasznie obowiązków szkolnych :(
Pamiętajcie o komentowaniu, bo to naprawdę motywuje!
Do napisania
R5 Forever
Świetny rozdział! ❤️ Oczywiście, czekam na next, bo opowiadanie naprawdę wciąga!!! ❤️ & zapraszam do mnie: tears-daily-raura.blogspot.com
OdpowiedzUsuńDzięki, twój bloj jest bardzo interesujący. Jestem ciekawa jak potoczy się dalej ta historia :)
UsuńI sorry za błędy, ale pisanie na telefonie nie jest najlepszym rozwiązaniem :/
UsuńCiekawy blog ! A ten rozdział super ! :) Szczerze wciągnęłam się i czekam na next :)
OdpowiedzUsuńDzięki :)
Usuń