WAŻNA NOTATKA POD KONIEC ROZDZIAŁU! * oczami Laury *
Właśnie jestem w trakcie oglądania 2 filmu, kiedy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. To na pewno rodzice i Vanessa. Wstałam, więc z kanapy i udałam się w stronę drzwi wejściowych.
- Cześć, cieszę się, że was widzę. - przywitałam się.
- Hej, a coś się stało? - zapytała zmartwiona mama.
- Nie, nic się nie stało. Nie musisz się martwić. Po prostu tęskniłam za wami. - postanowiłam nie wspominać rodzicom o moim problemie.
Podeszłam do każdego po kolei i przytuliłam ich. Brawo Laura, jeżeli dalej będziesz się tak zachowywała to na pewno ci uwierzą, że nic się nie stało. Skarciłam się w myślach.
- Co słychać u waszych znajomych? - postanowiłam szybko zmienić temat.
- Wszystko dobrze, następnym razem musisz z nami pojechać. Mają oni syna, który jest w twoim wieku - odpowiedział mi tata.
Tylko nie to, moim rodzicom zachciało się bawić w swatkę. To nie zapowiada się dobrze. Nigdy nie miałam chłopaka i na razie chcę, aby tak pozostało.
- Van, możemy chwilę porozmawiać? Najlepiej w moim pokoju - dodałam.
- Jasne, chodźmy.
Kiedy tylko weszliśmy do pomieszczenia moja siostra spytała co się stało. W skrócie opowiedziałam jej co się stało i czekałam na jej reakcję. Swoją historię skończyłam opowiadać około 5 minut temu, Van nadal nic nie powiedziała. Tylko siedzi obok mnie na moim łóżku z otwartą buzią. Jak tak dalej pójdzie to muchy jej tam wlecą. Macham jej przed oczami, ale to nic nie pomaga. Chyba muszę przejść do ostrzejszych środków, nachyliłam się do jej ucha i głośno krzyknęłam. Van tak się przestraszyła, że podskoczyła. Zaśmiałam się cicho na jej reakcję, na co ona obdarowała mnie wścieķłym spojrzeniem, a jedynie uśmiechnęłam się niewinnie.
- Nic nie powiesz na temat pocałunku? - spytałam zdziwiona.
- Wiesz, zawsze uważałam, że ten moment nadejdzie i obawiałam się o twoją reakcję, a teraz moje obawy się potwierdziły. Przede wszystkim musisz odpocząć i przestać o tym myśleć, a po drugie uważam, że jesteś bardzo profesjonalna i na pewno sobie z tym poradzisz. Nie mówię, że będzie łatwo, bo tak na pewno nie będzie, ale jestem pewna, że sobie poradzicie. W końcu najlepsza przyjaźń przetrwa wszystko - podsumowała z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Dzięki, ty zawsze wiesz jak mnie pocieszyć. Postanowiłam, że jutro porozmawiam z Rossem.
- Słyszałaś rodziców, chcą cię dobrać z synem swoich rodziców. Widziałam go, wydaje się fajny. Może rzeczywiście powinnaś się z nim umówić. - zaczęła mnie namawiać.
Właśnie w tej chwili załamałam się. Czemu wszyscy wtrącają się w moje życie., jakby nie mieli swojego.
- Serio Van, serio? Nie masz nic lepszego do roboty, tylko zajmowanie się moim życiem miłosnym, którego tak naprawdę nie mam? - zapytałam zażenowana jej zachowaniem.
- Ja się po prostu o ciebie troszczę - odpowiedziała.
I tak przegadałyśmy dobre 2 godziny. Rozmawialiśmy nie tylko o pocałunku, ale także o drobnostkach dotyczących naszego życia.
* oczami Rossa *
Podczas gry opowiedziałem chłopakom co się stało. Na początku byli w szoku, ale późnej się ogarnęli i wróciliśmy do zwykłych tematów.
* oczami Rydel *
Razem z rodzicami jestem w kuchni. Tata czyta gazetę, a mama przygotowuje kolację, w czym jej pomagam. Rodziciele byli u naszej babci, dlatego musiałam im wytłumaczyć co działo się pod ich nieobecność. Tata przyjął to całkiem normalnie, a moja mama wyglądała jak ja gdy usłyszałam te wieści. W tej chwili, w mojej głowie zaświtał pomysł, którym postanowiłam się podzielić.
- Mamo, może zaprosimy rodzinę Marano na kolację? Laura i Ross mogliby ze sobą porozmawiać, my przy okazji pogadamy z Vanessą, a wy spotkacie się z Ellen i Damiano.
- Świetny pomysł, ja skończę gotować kolację, a ty zadzwoń do Laury i zapytaj się czy do nas przyjadą. Najlepiej na 18, dobrze? - zaproponowała.
- Jasne.
Wyjęłam mój telefon i wybrałam numer Lau. Odebrała po trzech sygnałach.
L - Laura, J - ja
L: Cześć Rydel! Coś się stało?
J: Hej, nic się nie stało. Tak się zastanawiałam, może chcecie do nas przyjść na kolację?
L: Zaczekaj chwilkę, zapytam się rodziców.
Po około 3 minutach brunetka wróciła.
L: Rodzice się zgodzili, więc niedługo powinniśmy być u was.
J: Ok, to do zobaczenia.
L: Pa.
- Niedługo tu będą. Zawołam chłopców, żeby nakryli do stołu, dobrze? - poinformowałam mamę.
- Oczywiście.
Ruszyłam w stronę salonu. Ciekawe jak Ross zareaguje na to, że na kolacji będzie również Laura.
- Ruszcie się i nakrycie do stołu, tym razem dla jedenastu osób. Ellington nie przychodzi prawda? - zapytałam.
- Tak, Ell nie przychodzi, ale dlaczego dla 11 osób? - zapytał Rocky.
- Dołączy do nas rodzina Marano, a teraz ruchy. Musicie się jeszcze przebrać, więc nie ma czasu. - odpowiedziałam. Kiedy tylko weszłam do mojego pokoju, podeszłam do szafy i zaczęłam szukać odpowiedniej sukienki. Po chwili zastanowienia wybrałam tą:
- Cześć, cieszę się, że was widzę. - przywitałam się.
- Hej, a coś się stało? - zapytała zmartwiona mama.
- Nie, nic się nie stało. Nie musisz się martwić. Po prostu tęskniłam za wami. - postanowiłam nie wspominać rodzicom o moim problemie.
Podeszłam do każdego po kolei i przytuliłam ich. Brawo Laura, jeżeli dalej będziesz się tak zachowywała to na pewno ci uwierzą, że nic się nie stało. Skarciłam się w myślach.
- Co słychać u waszych znajomych? - postanowiłam szybko zmienić temat.
- Wszystko dobrze, następnym razem musisz z nami pojechać. Mają oni syna, który jest w twoim wieku - odpowiedział mi tata.
Tylko nie to, moim rodzicom zachciało się bawić w swatkę. To nie zapowiada się dobrze. Nigdy nie miałam chłopaka i na razie chcę, aby tak pozostało.
- Van, możemy chwilę porozmawiać? Najlepiej w moim pokoju - dodałam.
- Jasne, chodźmy.
Kiedy tylko weszliśmy do pomieszczenia moja siostra spytała co się stało. W skrócie opowiedziałam jej co się stało i czekałam na jej reakcję. Swoją historię skończyłam opowiadać około 5 minut temu, Van nadal nic nie powiedziała. Tylko siedzi obok mnie na moim łóżku z otwartą buzią. Jak tak dalej pójdzie to muchy jej tam wlecą. Macham jej przed oczami, ale to nic nie pomaga. Chyba muszę przejść do ostrzejszych środków, nachyliłam się do jej ucha i głośno krzyknęłam. Van tak się przestraszyła, że podskoczyła. Zaśmiałam się cicho na jej reakcję, na co ona obdarowała mnie wścieķłym spojrzeniem, a jedynie uśmiechnęłam się niewinnie.
- Nic nie powiesz na temat pocałunku? - spytałam zdziwiona.
- Wiesz, zawsze uważałam, że ten moment nadejdzie i obawiałam się o twoją reakcję, a teraz moje obawy się potwierdziły. Przede wszystkim musisz odpocząć i przestać o tym myśleć, a po drugie uważam, że jesteś bardzo profesjonalna i na pewno sobie z tym poradzisz. Nie mówię, że będzie łatwo, bo tak na pewno nie będzie, ale jestem pewna, że sobie poradzicie. W końcu najlepsza przyjaźń przetrwa wszystko - podsumowała z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Dzięki, ty zawsze wiesz jak mnie pocieszyć. Postanowiłam, że jutro porozmawiam z Rossem.
- Słyszałaś rodziców, chcą cię dobrać z synem swoich rodziców. Widziałam go, wydaje się fajny. Może rzeczywiście powinnaś się z nim umówić. - zaczęła mnie namawiać.
Właśnie w tej chwili załamałam się. Czemu wszyscy wtrącają się w moje życie., jakby nie mieli swojego.
- Serio Van, serio? Nie masz nic lepszego do roboty, tylko zajmowanie się moim życiem miłosnym, którego tak naprawdę nie mam? - zapytałam zażenowana jej zachowaniem.
- Ja się po prostu o ciebie troszczę - odpowiedziała.
I tak przegadałyśmy dobre 2 godziny. Rozmawialiśmy nie tylko o pocałunku, ale także o drobnostkach dotyczących naszego życia.
* oczami Rossa *
Podczas gry opowiedziałem chłopakom co się stało. Na początku byli w szoku, ale późnej się ogarnęli i wróciliśmy do zwykłych tematów.
* oczami Rydel *
Razem z rodzicami jestem w kuchni. Tata czyta gazetę, a mama przygotowuje kolację, w czym jej pomagam. Rodziciele byli u naszej babci, dlatego musiałam im wytłumaczyć co działo się pod ich nieobecność. Tata przyjął to całkiem normalnie, a moja mama wyglądała jak ja gdy usłyszałam te wieści. W tej chwili, w mojej głowie zaświtał pomysł, którym postanowiłam się podzielić.
- Mamo, może zaprosimy rodzinę Marano na kolację? Laura i Ross mogliby ze sobą porozmawiać, my przy okazji pogadamy z Vanessą, a wy spotkacie się z Ellen i Damiano.
- Świetny pomysł, ja skończę gotować kolację, a ty zadzwoń do Laury i zapytaj się czy do nas przyjadą. Najlepiej na 18, dobrze? - zaproponowała.
- Jasne.
Wyjęłam mój telefon i wybrałam numer Lau. Odebrała po trzech sygnałach.
L - Laura, J - ja
L: Cześć Rydel! Coś się stało?
J: Hej, nic się nie stało. Tak się zastanawiałam, może chcecie do nas przyjść na kolację?
L: Zaczekaj chwilkę, zapytam się rodziców.
Po około 3 minutach brunetka wróciła.
L: Rodzice się zgodzili, więc niedługo powinniśmy być u was.
J: Ok, to do zobaczenia.
L: Pa.
- Niedługo tu będą. Zawołam chłopców, żeby nakryli do stołu, dobrze? - poinformowałam mamę.
- Oczywiście.
Ruszyłam w stronę salonu. Ciekawe jak Ross zareaguje na to, że na kolacji będzie również Laura.
- Ruszcie się i nakrycie do stołu, tym razem dla jedenastu osób. Ellington nie przychodzi prawda? - zapytałam.
- Tak, Ell nie przychodzi, ale dlaczego dla 11 osób? - zapytał Rocky.
- Dołączy do nas rodzina Marano, a teraz ruchy. Musicie się jeszcze przebrać, więc nie ma czasu. - odpowiedziałam. Kiedy tylko weszłam do mojego pokoju, podeszłam do szafy i zaczęłam szukać odpowiedniej sukienki. Po chwili zastanowienia wybrałam tą:
Jest 17:45, więc za około kwadrans powinni przyjść goście. Pozostało tylko czekać.
* oczami Rossa *
Kiedy tylko usłyszałem, że przyjdzie do nas rodzina Marano, pobladłem na twarzy. To oznacza tylko jedno. Będę musiał spotkać się z Laurą wcześniej niż to sobie zaplanowałem. Pomogłem nakryć do stołu i poszedłem do pokoju, żeby wybrać ciuchy, które założę na dzisiejszą kolację. Wybrałem to:
Właśnie schodzę po schodach i usłyszałem dzwonek do drzwi. Byłem najbliżej, dlatego postanowiłem je otworzyć. Za nimi ujrzałem państwa Marano z którymi się przywitałem, a oni weszli do środka. Następnie zobaczyłem Laurę, która była ubrana w to:
i wyglądała olśniewająco. Obok Lau stała jej siostra ubrana w to:
wyglądała pięknie, ale bardziej spodobała mi się Laura. Po przywitaniu się z nimi zaprosiłem je do środka i razem ruszyliśmy do jadalni. Jestem strasznie zdenerwowany, ponieważ nie mam pojęcia co się dzisiaj wydarzy.
***********************************************************************************
Cześć! Powracam po dłuższej przerwie. Następny rozdział pojawi się zapewne w przyszłym tygodniu, ponieważ mam strasznie dużo zadane :(
Za wszystkie błędy przepraszam, ale większa część rozdziału była pisana na telefonie.
Jeżeli ktoś to czyta, co widzę po wyświetleniach, to proszę o komentarze. To motywuje do pracy. Jeżeli nie będą się pojawiały komentarze to nie widzę większego sensu w prowadzeniu tego bloga :(
Do napisania
R5 Forever




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz