piątek, 30 października 2015

Rozdział 4

* oczami Laury *
Aktualnie wszyscy siedzimy przy stole w jadalni u Lynchów. Niestety mi przypadło siedzenie na przeciwko Rossa. Normalnie nie miałabym z tym problemu, ale nie po dzisiejszych wydarzeniach. Kiedy tylko podniosę wzrok, napotykam jego. Gdy Rydel zaproponowała kolację u nich, z początku ucieszyłam się, ale potem przypomniałam sobie o Rossie. Telefon prawie mi wypadł z ręki. Z moich rozmyślań wyrwała mnie siostra,  która dźgnęła mnie lekko łokciem.  Okazało się,  że wszyscy już jedzą, a ja tylko siedzę i patrzę się na potrawy. Cały stół był zastawiony pięknie pachnącymi oraz wyglądającymi potrawami. Przed wyjściem z domu zjadłam dwie kanapki, więc nie jestem tak bardzo głodna. Zdecydowałam się na lekką sałatkę z tuńczyka. Zjadłam pierwszy kęs i spokojnie mogę stwierdzić,że Stormie świetnie gotuje. Podczas kolacji rodzice rozmawiali między sobą. Moja siostra prowadziła żywą dyskusję z Rydel o najnowszych trendach panujących w świecie mody. Bracia rozmawiali między sobą, zapewne o grach. Jedynie Ross i ja siedzieliśmy cicho. Jeżeli tak dalej pójdzie, to nie będziemy w stanie ze sobą normalnie rozmawiać. Wstałam z miejsca, ale nikt tego nie zauważył. To nawet lepiej nie będziemy w centrum uwagi. Podeszłam do krzesła, na którym siedział Ross i klepnęłam go w ramię. Odwrócił swoją głowę w moją stronę, po jego mimice twarzy łatwo wywnioskować, że jest zaskoczony.
- Ross, moglibyśmy porozmawiać? - zapytałam z nadzieją.
- Jasne.  - odpowiedział krótko, było widać, że jest zdenerwowany, a ja nie czułam się lepiej od niego.
Skierowaliśmy się do jego pokoju, aby w spokoju porozmawiać. Przez dobre pięć minut milczeliśmy, ja nie wiedziałam od czego zacząć, a on ewidentnie nie chciał zaczynać tej rozmowy.
- Wie... - zaczęłam mówić i właśnie w tym momencie drzwi do pomieszczenia otworzyły się. W drzwiach stała Rydel.
- Hej, jeżeli wam w czymś przeszkodziłam to bardzo przepraszam, ale chcę was poinformować,  że ty Lau - i wskazała na mnie - oraz Van zostaniecie u nas na noc. Sorry, że nie uzgodniłyśmy tego wcześniej, ale kompletnie o tym zapomniałam.
- Spoko, nic się nie stało. - powiedziałam,  choć dobrze znałam prawdę.
- Jest już dosyć późno, a wiem, że nie macie w co się przebrać. Pożyczę wam piżamę. Radziłabym ci pójść teraz, bo później może być kolejka do łazienki,  bo nie każdy ma swoją.
Chciałam porozmawiać z Rossem, ale najwidoczniej dopiero jutro do tego dojdzie,  z jednej strony się cieszę, ale z drugiej strony miałabym to za sobą. Pożegnałam się cicho z blondynem i ruszyłam za Delly. Ulubionym kolorem Ryd jest różowy,  dlatego nie zdziwiłam się,  kiedy otrzymałam strój w tym kolorze. Zestaw składał się z krótkich spodenek oraz bluzki na ramiączkach. Blondynka ma w swoim pokoju ogromne, podwoje łóżko, a na nim będzie spała Rydel i moja siostra. Dla mnie został rozłożony dmuchany materac.
Z piżamą udałam się do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, przemyłam twarz oraz umyłam zęby. Lynchowie są przyzwyczajeni do gości dlatego zawsze mają kilka zapasowych szczoteczek do zębów. Po wykonaniu wcześniej wymienionych czynności, udałam się do pokoju Delly.
Minęły dobre dwie godziny, ale ja dalej nie mogę zasnąć. Dziewczyny śpią jak zabite, a mnie dalej męczy sprawa z Rossem. Dziś chyba nie będę spała.
Mijały kolejne minuty, a ja tylko leżę i próbuję zasnąć. Pod wpływem pragnienia, udałam się do kuchni, aby napić się wody. Piję już drugą szklankę wody i nagle usłyszałam odgłos schodzenia po schodach. Uznałam, że to któraś z dziewczyn obudziła się i zobaczyła, że mnie nie ma. Przeżyłam nie mały szok, kiedy się odwróciłam i zobaczyłam Rossa.
Wyglądał na równie zmęczonego co ja. Jego oczy były prawie zamknięte, ale kiedy tylko mnie zobaczył, to jego oczy otworzyły się.
- Też nie możesz spać? - spytałam, posyłając mu lekki uśmiech.
- Niestety, wiesz dużo myślałem i powinniśmy porozmawiać,  przecież nie możemy od tego       uciekać w nieskończoność. - odpowiedział.
Ucieszyłam się,  ponieważ uważam tak samo.
- Wiem, że istnieje ryzyko zepsucia naszej przyjaźni, ale moim zdaniem powinniśmy być profesjonalni. - zaczęłam.
- Masz całkowitą rację. - zgodził się ze mną.
- Wiesz, mam jeszcze jeden problem, ale za nim ci o nim powiem, to chcę żebyś mi przyrzekł, że nie będziesz się ze mnie śmiał, ok? - zapytałam dla pewności.
- Oczywiście, że nie będę się z ciebie śmiał.
- No, bo wiesz ja...
- Ty co? -zaczął mnie pospieszać.
- Janigdysięniecałowałam. - powiedziałam najszybciej jak potrafiłam.
- Lau spokojnie ja nie gryzę, a teraz powiedz to jeszcze raz, ale wolniej.
- Ja się nigdy nie całowałam. - powiedziałam zażenowana i spuściłam swój wzrok na ziemię.
Ross przez kilka minut milczał,  zastanawiał się nad czymś. Blondyn często tak ma, przez co nie raz ciężko go sprowadzić na ziemię. Słyszałam jak chłopak zbliża się do mnie. Jednym palcem podniósł mój podbródek i moje spojrzenie spotkało się z jego. Nie śmiał się ze mnie, więc mogłam odetchnąć z ulgą.
- Nie musisz się tego wstydzić. Czasem ja też chciałbym nie mieć swojego pocałunku. Byłem do niego zmuszony. Grałem w filmie krótkometrażowym i musiałem to zrobić. Zapewne chciałaś by ten moment w twoim życiu był wyjątkowy. Przepraszam, że przeżyjesz go właśnie ze mną. Wiem, że chciałbyś go przeżyć z osobą którą kochasz, a nie swoim przyjacielem - wyznał.
Było dokładnie tak jak powiedział. Oczywiście nie obwiniałam go za to. Oboje zostaliśmy do tego zmuszeni. Podeszłam bliżej niego i po prostu przytuliłam. Staliśmy tak dobre dziesięć minut, żadne z nas nic nie musiało mówić, rozumieliśmy się doskonale.
* oczami Rossa *
Poczułem, że brunetka robiła się coraz cięższa, co oznaczało tylko jedną rzecz. Ona zasnęła. Podniosłem ją i skierowałem się w stronę pokoju mojej siostry. Wszedłem do środka najciszej jak potrafiłem. Laurę ułożyłem na materacu i już miałem wychodzić, kiedy przez sen złapała mnie za rękę i to dosyć mocno. Przez kilka minut próbowałem wyswobodzić się z jej objęć, ale nic mi to nie pomogło. Lau nie pozostawiła mi wyboru, będę musiał spać obok niej.

***********************************************************************************
Hej! Jak tam mija wam szkoła, jeżeli do niej chodzicie? Dziś powracam do was z kolejnym rozdziałem, większa część była pisana na telefonie, dlatego mogą się pojawiać błędy. Kolejny rozdział nie wiem kiedy się pojawi, ponieważ mam strasznie obowiązków szkolnych :(
Pamiętajcie o komentowaniu, bo to naprawdę motywuje!
Do napisania

                                                                                                     R5 Forever



niedziela, 25 października 2015

Rozdział 3

                                                                WAŻNA NOTATKA POD  KONIEC ROZDZIAŁU!                     * oczami Laury *
Właśnie jestem w trakcie oglądania 2 filmu, kiedy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. To na pewno rodzice i Vanessa. Wstałam, więc z kanapy i udałam się w stronę drzwi wejściowych.
- Cześć, cieszę się, że was widzę. - przywitałam się.
- Hej, a coś się stało? - zapytała zmartwiona mama.
- Nie, nic się nie stało. Nie musisz się martwić. Po prostu tęskniłam za wami. - postanowiłam nie wspominać rodzicom o moim problemie.
Podeszłam do każdego po kolei i przytuliłam ich. Brawo Laura, jeżeli dalej będziesz się tak zachowywała to na pewno ci uwierzą, że nic się nie stało. Skarciłam się w myślach.
- Co słychać u waszych znajomych? - postanowiłam szybko zmienić temat.
- Wszystko dobrze, następnym razem musisz z nami pojechać. Mają oni syna, który jest w twoim wieku - odpowiedział mi tata.
Tylko nie to, moim rodzicom zachciało się bawić w swatkę. To nie zapowiada się dobrze. Nigdy nie miałam chłopaka i na razie chcę, aby tak pozostało.
- Van, możemy chwilę porozmawiać? Najlepiej w moim pokoju - dodałam.
- Jasne, chodźmy.
Kiedy tylko weszliśmy do pomieszczenia moja siostra spytała co się stało. W skrócie opowiedziałam jej co się stało i czekałam na jej reakcję. Swoją historię skończyłam opowiadać około 5 minut temu, Van nadal nic nie powiedziała. Tylko siedzi obok mnie na moim łóżku z otwartą buzią. Jak tak dalej pójdzie to muchy jej tam wlecą. Macham jej przed oczami, ale to nic nie pomaga. Chyba muszę przejść do ostrzejszych środków, nachyliłam się do jej ucha i głośno krzyknęłam. Van tak się przestraszyła, że podskoczyła. Zaśmiałam się cicho na jej reakcję,  na co ona obdarowała mnie wścieķłym spojrzeniem, a jedynie uśmiechnęłam się niewinnie.
- Nic nie powiesz na temat pocałunku? - spytałam zdziwiona.
- Wiesz, zawsze uważałam, że ten moment nadejdzie i obawiałam się o twoją reakcję,  a teraz moje obawy się potwierdziły. Przede wszystkim musisz odpocząć i przestać o tym myśleć, a po drugie uważam,  że jesteś bardzo profesjonalna i na pewno sobie z tym poradzisz. Nie mówię, że będzie łatwo, bo tak na pewno nie będzie,  ale jestem pewna, że sobie poradzicie. W końcu najlepsza przyjaźń przetrwa wszystko - podsumowała z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Dzięki,  ty zawsze wiesz jak mnie pocieszyć. Postanowiłam, że jutro porozmawiam z Rossem.
- Słyszałaś rodziców, chcą cię dobrać z synem swoich rodziców. Widziałam go,  wydaje się  fajny. Może rzeczywiście powinnaś się z nim umówić. - zaczęła mnie namawiać.
Właśnie w tej chwili załamałam się.  Czemu wszyscy wtrącają się w moje życie., jakby nie mieli swojego.
- Serio Van, serio? Nie masz nic lepszego do roboty, tylko zajmowanie się moim życiem miłosnym,  którego tak naprawdę nie mam? - zapytałam zażenowana jej zachowaniem.
- Ja się po prostu o ciebie troszczę - odpowiedziała.
I tak przegadałyśmy dobre 2 godziny. Rozmawialiśmy nie tylko o pocałunku,  ale także o drobnostkach dotyczących naszego życia.
* oczami Rossa *
Podczas gry opowiedziałem chłopakom co się stało. Na początku byli w szoku, ale późnej się ogarnęli i wróciliśmy do zwykłych tematów.
* oczami Rydel *
Razem z rodzicami jestem w kuchni. Tata czyta gazetę, a mama przygotowuje kolację, w czym jej pomagam. Rodziciele byli u naszej babci, dlatego musiałam im wytłumaczyć co działo się pod ich nieobecność. Tata przyjął to całkiem normalnie,  a moja mama wyglądała jak ja gdy usłyszałam te wieści. W tej chwili, w mojej głowie zaświtał pomysł,  którym postanowiłam się podzielić.
- Mamo, może zaprosimy rodzinę Marano na kolację?  Laura i Ross mogliby ze sobą porozmawiać, my przy okazji pogadamy z Vanessą, a wy spotkacie się z Ellen i Damiano.
- Świetny pomysł, ja skończę gotować kolację,  a ty zadzwoń do Laury i zapytaj się czy do nas przyjadą. Najlepiej na 18, dobrze?  - zaproponowała.
- Jasne.
Wyjęłam mój telefon i wybrałam numer Lau. Odebrała po trzech sygnałach.
L - Laura, J - ja
L: Cześć Rydel! Coś się stało?
J: Hej, nic się nie stało. Tak się zastanawiałam,  może chcecie do nas przyjść na kolację?
L: Zaczekaj chwilkę, zapytam się rodziców.
Po około 3 minutach brunetka wróciła.
L: Rodzice się zgodzili,  więc niedługo powinniśmy być u was.
J: Ok, to do zobaczenia.
L: Pa.
- Niedługo tu będą. Zawołam chłopców,  żeby nakryli do stołu,  dobrze? - poinformowałam mamę.
- Oczywiście.
Ruszyłam w stronę salonu. Ciekawe jak Ross zareaguje na to, że na kolacji będzie również Laura.
- Ruszcie się i nakrycie do stołu,  tym razem dla jedenastu osób. Ellington nie przychodzi prawda? - zapytałam.
- Tak, Ell nie przychodzi, ale dlaczego dla 11 osób? - zapytał Rocky.
- Dołączy do nas rodzina Marano, a teraz ruchy. Musicie się jeszcze przebrać,  więc nie ma czasu. - odpowiedziałam. Kiedy tylko weszłam do mojego pokoju,  podeszłam do szafy i zaczęłam szukać odpowiedniej sukienki. Po chwili zastanowienia wybrałam tą:
Jest 17:45, więc za około kwadrans powinni przyjść goście. Pozostało tylko czekać. 
* oczami Rossa *
Kiedy tylko usłyszałem, że przyjdzie do nas rodzina Marano,  pobladłem na twarzy. To oznacza tylko jedno. Będę musiał spotkać się z Laurą wcześniej niż to sobie zaplanowałem. Pomogłem nakryć do stołu i poszedłem do pokoju, żeby wybrać ciuchy, które założę na dzisiejszą kolację. Wybrałem to:
 Właśnie schodzę po schodach i usłyszałem dzwonek do drzwi. Byłem najbliżej, dlatego postanowiłem je otworzyć. Za nimi ujrzałem państwa Marano z którymi się przywitałem, a oni weszli do środka. Następnie zobaczyłem Laurę, która była ubrana w to:
i wyglądała olśniewająco. Obok Lau stała jej siostra ubrana w to:
wyglądała pięknie, ale bardziej spodobała mi się Laura. Po przywitaniu się z nimi zaprosiłem je do środka i razem ruszyliśmy do jadalni. Jestem strasznie zdenerwowany, ponieważ nie mam pojęcia co się dzisiaj wydarzy.



***********************************************************************************
Cześć! Powracam po dłuższej przerwie. Następny rozdział pojawi się zapewne w przyszłym tygodniu, ponieważ mam strasznie dużo zadane :(  
Za wszystkie błędy przepraszam, ale większa część rozdziału była pisana na telefonie.
Jeżeli ktoś to czyta, co widzę po wyświetleniach, to proszę o komentarze. To motywuje do pracy. Jeżeli nie będą się pojawiały komentarze to nie widzę większego sensu w prowadzeniu tego bloga :(
Do napisania 

                                                                                  R5 Forever





środa, 21 października 2015

Rozdział 2

* oczami Laury *
Dobrze wiedziałam, że kiedyś będziemy musieli to zrobić, ale wolałam się oszukiwać. Jeżeli pocałujemy się, to może zepsuć naszą wspaniałą przyjaźń a do tego dopuścić nie mogę. Aktualnie znajduję się w moim pokoju, kiedy tylko usłyszałam tamtą wiadomość, wybiegłam ze studia i wsiadłam do samochodu Rikera. Pytał co się stało, ale nie byłam w stanie mu odpowiedzieć. Kilka minut później dołączył do nas Ross. Rik próbował się z nim porozumieć, ale był w podobnym szoku co ja. Brat blondyna widząc, że nie uzyska żadnej odpowiedzi ruszył w stronę mojego domu. Droga powrotna upłynęła nam w nieprzyjemnej ciszy. Po dojechaniu na miejsce, skinęłam głową na Rikera, w podzięce za podwózkę. Bałam się, że jeśli się odezwę mój głos się załamie a tego nie chciałam. Jak wspomniałam wcześniej, znajduję się w moim pokoju i myślę nad tym co zrobić z tą sprawą. Chcę się wygadać Van, ale ona jeszcze nie wróciła. Będę musiała porozmawiać z Rossem, ale to dopiero jutro, na razie nie jestem na to gotowa. W końcu niedawno zaczęły się wakacje, więc mam dużo wolnego czasu.Niestety, ale nadal chodzę do szkoły. Calum i Raini dawno skończyli naukę a Ross od czwartej klasy podstawówki ma nauczanie domowe. Gdy zaczynaliśmy pracę nad serialem, również otrzymałam taką propozycję, ale z niej nie skorzystałam. Jest dopiero 13, więc zeszłam po schodach na dół a następnie udałam się do kuchni, aby przyrządzić obiad. Po chwili zastanowienia zaczęłam wyciągać wszystkie naczynia oraz produkty potrzebne do przygotowania spaghetti. Mój tata jest Włochem, więc nauczył mnie robić kilka podstawowych, włoskich dań. Po około 30 minutach potrawa była gotowa. Skosztowałam jej i była dobra, ale nie tak pyszna jak mojego taty. Następnie pozmywałam wszystkie brudne naczynia i udałam się do salonu, aby obejrzeć filmy romantyczne.
* oczami Rossa *    * po dotarciu do domu *
Kiedy tylko przekroczyłem próg mojego domu, zostałem zasypany pytaniami ze strony mojego rodzeństwa. Bez odpowiadania na żadne z nich, udałem się do mojego pokoju, który znajduje się na pierwszym piętrze. Jest to pomieszczenie w kolorze żółtym - mój ulubiony kolor. Moje podwójne łóżko znajduje się w centrum a po prawej stronie, znajduje się etażerka z brzozowego drewna, zaś po drugiej stronie jest stojak na gitarę, ponieważ często przed snem lubię zagrać przypadkową melodię. To mnie uspokaja. Miejsce posiada dwa okna. Jedno wychodzi na ulicę a drugie na ogród, który znajduje się z tyłu posesji. Na przeciwko łóżka umiejscowiona jest komoda, w której trzymam większość swoich ciuchów. Podłoże jest pokryte dębowymi panelami a na nich znajduje się duży dywan, w kolorze beżowym. Mam też swoją osobną łazienkę, z czego niezmiernie się cieszę, ponieważ życie w tak licznej rodzinie nie jest łatwe. Drzwi do pomieszczenia czystości znajdują się w moim pokoju, z lewej strony. Moje przemyślenia przerwało pukanie do drzwi. Po chwili zauważyłem Rydel, która weszła do mojego pokoju.
- Co się stało Ross? Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żebyś nas tak ignorował. Riker powiedział, że od wyjścia ze studia, razem z Lau dziwnie się zachowujecie. - spytała zmartwiona Delly.
Musiałem się komuś wyżalić, a moja siostra jest do tego idealną osobą.
- Jak wiesz, miałem miałem się stawić w studiu, bo producent chciał mi i Laurze powiedzieć. Kiedy weszliśmy do biura Kevina, ten oznajmił nam, że będziemy musieli się pocałować, ale ja tego nie chcę. Nie żebym miał coś przeciwko Laurze, po prostu to może zepsuć naszą przyjaźń. To dla mnie bardzo trudne. Z resztą, wyobraź sobie, że to co mi przytrafiłoby się tobie i Ellingtonowi. Nie wiem co mam robić! - zacząłem gadać jak katarynka.
Ryd spojrzała na mnie zdziwiona, po czym lekko się uśmiechnęła. Nie rozumiem jej. Ja jestem załamany a ona się uśmiecha. Nigdy nie zrozumiem kobiet.
- Wiem, że jest ci ciężko, ale może tak ma być. Nigdy nic nie wiadomo a teraz chodź na dół i pograj z chłopakami w gry na PlayStation. Na pewno poprawi ci się humor. - mówiąc to, posłała mi promienny uśmiech.
Może Rydel ma rację. W końcu nic nie dzieje się bez powodu. Wyminąłem siostrę, wyszedłem z pokoju i zamknąłem drzwi za sobą. Zacząłem schodzić po schodach, ale zdołałem usłyszeć radosny krzyk mojej siostry.
* oczami Rydel *     * kilka sekund po wyjściu Rossa *
Nie mogłam dłużej się powstrzymać. Wydałam głośny okrzyk radości. Wiem, pewnie dziwicie się o co mi chodzi. Od kiedy poznałam Laurę, zauważyłam jaki mój brat jest uśmiechnięty. Oni cały czas powtarzają, że są tylko przyjaciółmi, ale moim zdaniem w przyszłości, będą razem. Oni są po prostu idealni dla siebie. Potajemnie ich shippuję . Może, gdy będą mieli się pocałować, odnajdą swoje uczucia względem siebie.


***********************************************************************************
Cześć! Jednak udało mi się napisać rozdział :)
Rozdziały staram pisać się jak najdłuższe, ale nie zawsze wychodzi.
Nie wiem kiedy pojawi się kontynuacja. Postaram się coś napisać w weekend.
Jeżeli ktoś to czyta to proszę o komentarze. Do napisania

                                                                      R5 Forever

niedziela, 18 października 2015

Rozdział 1

* oczami Laury*

Obudziłam się przez promienie słoneczne, wpadające do mojego pokoju. No tak, znowu zapomniałam zasłonić okno roletą. Zganiłam się w myślach. Wstałam z mojego podwójnego łóżka i udałam się w stronę szafy, która stała w rogu pomieszczenia. Otworzyłam ją i po chwili zastanowienia wybrałam ciuchy, które dziś założę. Z nimi udałam się do mojej łazienki. Przebrałam się z mojej piżamy, która składała się z koszulki na ramiączkach w kolorze różowym oraz krótkich, szarych spodenek. Ubrałam się w czerwoną bluzkę z krótkim rękawkiem, krótkie, dżinsowe spodenki oraz fioletowe conversy. Następnie przemyłam twarz, umyłam zęby oraz zrobiłam sobie lekki makijaż. Nie zamierzam dziś nigdzie wychodzić, więc nie muszę się stroić. Mój pokój ma czerwone ściany, dlatego, że to mój ulubiony kolor. Nie mam tutaj wielu rzeczy. Centralne miejsce zajmuje moje łóżko. Po jego obu stronach znajdują się etażerki z drzewa dębowego, na których znajdują się lampki nocne. Przy ścianie jest regał, na którym są ustawione moje ulubione książki. To pomieszczenie ma tylko jedno okno, ale za to jest duże i wychodzi na ogród, w którym znajduje się duży basen w kształcie prostokąta. Jako, że uwielbiam muzykę, to w pokoju mam pianino. Na ścianach mam zawieszone rodzinne zdjęcia. Moje rozmyślenia przerwał dźwięk przychodzącej wiadomości. Była ona od Kevina - mojego szefa. Napisał, że będzie drugi sezon serialu  i ma mi coś pilnego do powiedzenia, więc muszę przyjechać na plan. Zaczęłam zbierać się do wyjścia. Na chwilę zatrzymałam się w kuchni, aby zabrać jabłko, z racji, że nic jeszcze dzisiaj nie jadłam. Szybko napisałam notatkę, z informacją gdzie idę. Na wypadek, gdyby rodzice, czy Vanessa wrócili wcześniej do domu. Pojechali do znajomych i powinni wrócić dopiero dziś wieczorem. Już miałam wychodzić z domu i iść na przystanek autobusowy, kiedy dostałam kolejną wiadomość. Tym razem nadawcą był Ross. Napisał mi, że przyjedzie po mnie i razem pojedziemy do studia. Zdziwiłam się, bo myślałam, że tylko ja mam się tam zjawić. Oczywiście Ross nie ma jeszcze prawa jazdy. Zazwyczaj wozi go Riker albo Rydel, ponieważ są najstarsi z całego rodzeństwa. Po około 20 minutach pod mój dom podjechał niebieski jeep, co oznaczało, że kierowcą jest Rik. Wyszłam z domu, a drzwi zamknęłam na klucz. Podeszłam do samochodu i w tym momencie przednie drzwi pojazdu otworzyły się i ukazały mojego najlepszego przyjaciela. Wysiadł on z auta i otworzył dla mnie tylne drzwi. Tak, Ross jest typem dżentelmena. Podziękowałam mu i przy okazji przywitałam się. Kiedy wszyscy byliśmy w środku, odjechaliśmy. Droga do studia przeważnie zajmuje nam 30 minut.
- Cześć Riker! - przywitałam się entuzjastycznie. 
- Hej! - odpowiedział z uśmiechem na ustach a swój wzrok zwrócił na drogę.
- To wiesz dlaczego reżyser chce z nami rozmawiać? - spytałam ciekawa, zwracając się do Rossa.
- Nie, ale jestem tym zdziwiony. Pisałem do Raini i Caluma, do nich Kevin napisał tylko o tym, że będzie kolejny sezon serialu. Nie wspomniał nic o tym, że muszą porozmawiać. Ciekawe o co chodzi. - odpowiedział.
Podczas jazdy śpiewaliśmy piosenki, które leciały w radiu. Muzyka to moje kolejne zainteresowanie. Nawet piszę swoje piosenki, ale jak na razie nie pokazywałam ich nikomu. W końcu dojechaliśmy na miejsce. Riker powiedział, że na nas zaczeka, więc nie mamy problemu z powrotem do domu. Razem z Rossem poszliśmy w kierunku wielkiego budynku. Mieliśmy spotkać się w biurze Kevina, więc tam się udaliśmy. Zapukałam do drzwi a ze środka usłyszałam głośne: "Proszę!". Pomieszczenie nie jest duże. Jego ściany są beżowe, a sufit biały. Po środku można zauważyć biurko a za nim, na obrotowym krześle Kevina, który na nasz widok uśmiechnął się. 
- Cześć, cieszę się, że już jesteście. Muszę z wami omówić bardzo ważną kwestię, która was dotyczy. Heath jest jeszcze na urlopie, dlatego jestem sam. - zaczął nasz pracodawca. 
Przywitaliśmy się i patrzyliśmy na niego wyczekująco.
- Zapewne wiecie, że fani shippują Auslly i jest to nieuniknione. Przechodząc do sedna, będziecie musieli się pocałować. - powiedział, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.


***********************************************************************************
Cześć! Pierwszy rozdział napisany :) chciałam napisać więcej, ale niestety nie mam czasu. Następny rozdział nie wiem kiedy się pojawi, ale może wystąpić dłuższa przerwa. W tym tygodniu mam 3 sprawdziany i 2 kartkówki -.- uwzięli się. Za wszystkie błędy i powtórzenia przepraszam, ale starałam się to napisać jak najszybciej. 


                                               R5 Forever

sobota, 17 października 2015

Prolog

Cześć, nazywam się Laura Marano, mam 16 lat. Jestem aktorką, tak jak moja siostra - Vanessa. Moi rodzice nazywają się Ellen i Damiano Marano. Tata jest profesorem na uczelni, podobnie jak mama. Kiedyś była aktorką. To, że uczy nie oznacza, że zrezygnowała ze swojej pasji. Prowadzi zajęcia w pobliskim teatrze. Mieszkamy w Los Angeles, ale nie w centrum, lecz kilkanaście kilometrów od. Wolimy spokojnie mieszkać. Gram w serialu pt.: "Austin i Ally" i właśnie skończyliśmy emitować sezon pierwszy. Nie wiemy jeszcze czy będzie kolejny. Mam nadzieję, że będzie, ponieważ na planie poznałam wiele wspaniałych ludzi. Serial opowiada o nieśmiałej dziewczynie Ally - ja - która świetnie śpiewa i pisze piosenki, ale niestety ma lęk przed występowaniem na scenie. Pewnego dnia poznaje Austina, który jest jej przeciwieństwem - jest pewny siebie, również śpiewa. Niestety nie umie pisać piosenek. Postanawiają połączyć swoje siły i podbić świat muzyki. W tej przygodzie towarzyszą im przyjaciele - Trish i Dez. Mniej więcej o tym opowiada ten serial. Główne postacie w serialu grają (oczywiście oprócz mnie) Ross Lynch jako Austin, Raini Rodriguez jako Trish i Calum Worthy jako Dez. Bardzo szybko się zaprzyjaźniliśmy. Uwielbiam spędzać czas z Rossem, ponieważ mamy wiele wspólnego. Ross jest blondynem o piwnych oczach. Jest on wysoki - ma 183 cm wzrostu. Ja mam jedynie 157 cm! Kiedy nagrywamy odcinki muszę nosić wysokie szpilki. Raini ma hiszpańskie korzenie i jest 2 cm niższa ode mnie. Jest trochę grubsza, ale nikomu to nie przeszkadza. Ta dziewczyna ma świetną osobowość. Zawsze mogę na nią liczyć, tak samo jak na moją siostrę i Rydel, ale o niej opowiem później. Raini ma długie, czarne, kręcone włosy. Są piękne. Calum ma rude włosy i jest największym śmieszkiem w naszej grupie. Nie każdy to wie, ale on jest Kanadyjczykiem. Ma też obsesję na punkcie kawy. Bez niej nie przeżyje dnia. Uwielbiam ich wszystkich, są dla mnie jak druga rodzina. Ross ma dużą rodzinę. Ma trzech braci i jedną siostrę. Ich imiona to: Riker, Rydel, Rocky i Ryland. Całe rodzeństwo (oprócz Rylanda) i ich bliski przyjaciel - Ellington Ratliff - tworzą zespół o nazwie R5. Nietypowa, ale ma swoją historię. Imiona rodzeństwa zaczynają się na literę "R", podobnie jest z nazwiskiem ich przyjaciela, a 5 dlatego, że tyle jest ich w zespole. Rodzeństwo Rossa jest naprawdę szalone, ale kocham spędzać z nimi czas. Wracając do mojego serialu. Raini ma 19 lat, a Calum 21. Są starsi ode mnie i Rossa, ale nam to nie przeszkadza. Pewnie myślicie, że jestem najmłodsza z obsady serialu, ale tak nie jest. Urodziłam się 29 listopada, a Ross 29 grudnia, więc jestem starsza o cały miesiąc. Niedługo ma do mnie zadzwonić reżyser z informacją czy powstanie kolejny sezon serialu. Jestem dobrej myśli, ponieważ po jednym sezonie mamy naprawdę dużo fanów. Tak, wiem moja historia wydaje się bardzo nudna, też tak sądziłam. Tak, użyłam czasu przeszłego, ponieważ to co wydarzyło się później zmieniło moje życie. To były zmiany, których nigdy w życiu się nie spodziewałam.

***********************************************************************************
Za wszystkie błędy i powtórzenia przepraszam. Praca nie za bardzo mi się podoba. Rozdział pierwszy postaram dodać jak najszybciej, ale nie mogę nic obiecać, bo jak wiecie ( o ile ktoś to czyta ) trwa rok szkolny, przez co nie mam tak wiele czasu na pisanie. Do napisania

                                                                                                         R5 Forever