poniedziałek, 16 listopada 2015

Rozdział 6

* oczami Laury *
Bez pukania weszłam do domu Lynchów. Okradliby ich, a oni by tego nie zauważyli. Razem z siostrą udałam się w stronę największego hałasu, czyli salonu. Zastałyśmy tam rodzeństwo Lynch i Ellingtona, nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że Rocky i Ell siedzieli na kanapie, a reszta stała przed nimi z zaniepokojoną miną. Chyba są w trakcie przesłuchania. Nie zauważyli nas, więc odchrząknęłam. Tym sposobem zwróciłam na nas uwagę.
- Cześć, muszę pogadać z Ryd i Rossem. Możemy iść do innego pokoju? Oczywiście Van będzie nam towarzyszyć. - uśmiech, który miała przed chwilą na twarzy znikł, a zastąpił go grymas.
- Tak właściwie to co wy robicie? - zapytała Vanessa.
- To wszystko przez nich - i wskazała na brunetów, siedzących na kanapie - weszliśmy do domu i było strasznie cicho. Za cicho. Spodziewaliśmy się hałasu i bałaganu,a oni najzwyczajniej w świecie siedzą przed telewizorem, jedzą jakieś żelki i oglądają serial. Nie uważacie, że to podejrzane? - wyjaśniła Delly.
- Rzeczywiście, to naprawdę bardzo dziwne, ale wracając do tematu, możemy porozmawiać? - zapytałam zniecierpliwiona.
Ross i jego siostra pokiwali głowami i ruszyliśmy w stronę pokoju Rydel.
- Wejdźcie do środka, a my zaraz do was przyjdziemy. - powiedziałam do siostry i blondynki.
Ja z blondynem weszliśmy do jego pokoju, aby przedyskutować zachowanie naszych sióstr.
- Ross one nie mogą robić nam zdjęć w sytuacjach takich jak ostania. Nasi fani pomyślą sobie, że jesteśmy parą i gdziekolwiek się ruszymy będą nas śledzić fotoreporterzy.
- Zgadzam się z tobą, musimy z nimi poważnie porozmawiać i przy okazji powiedzieć, żeby skasowały zdjęcia, które zrobiły nam rano. - odpowiedział.
Zaczęliśmy iść w stronę drzwi, ale przerwał nam dźwięk przychodzącej wiadomości. Przyszła ona do blondyna.
- Gdy byliśmy na spotkaniu u Kevina, szybko wybiegliśmy na zewnątrz. Dlatego nie zdążył nam przekazać, że podczas pierwszego pocałunku Auslly kamera będzie ustawiona pod odpowiednim kątem, dzięki czemu tak naprawdę nie dojdzie między nami do pocałunku. Niestety będzie więcej takich scen, dlatego przy kolejnych nie będziemy udawać. - wyjaśnił treść wiadomości.
Wyszliśmy z pokoju i ruszyłyśmy do pomieszczenia w którym przebywały dziewczyny. Rozmawiały o czymś, ale kiedy tylko nas zobaczyły, zamilkły.
- Chcemy z wami porozmawiać o waszym porannym zachowaniu. - zaczęłam i tak przez następne pół godziny na przemian z Rossem "produkowaliśmy" się na temat potrzeby zmiany ich zachowania. One tylko siedziały przed nami i kiwały głowami.
- To chyba wszystko. - posumował Ross.
Wszyscy zeszliśmy do salonu, gdzie zastaliśmy pozostałych, którzy oglądali jakiś film.
- Może chcecie u nas przenocować jeszcze jedną noc? - zapytała Rydel.
- Chciałybyśmy, ale powinnyśmy wracać do domu. - odpowiedziała moja siostra.
Nie było jeszcze późno, więc postanowiłyśmy wybrać się na spacer po parku. Szłyśmy powoli i podziwiałyśmy naturę. Zapatrzyłam się na małe dzieci, bawiące się na placu zabaw, przez co nie patrzyłam przed siebie.Chwilę później upadłam na ziemię.
- Przepraszam, zapatrzyłem się i cię nie zauważyłem. - powiedział chłopak, był on brunetem o brązowych oczach, a pod ramieniem trzymał deskorolkę.
- Nic się ni... - nie dokończyłam, bo dopiero teraz zauważyłam kim był ten chłopak.
- Cześć Andrew! - przywitałam się.
- O, hej! Dopiero teraz cię poznałem. - odpowiedział z uśmiechem na ustach.
 Już chciałam się spytać Andrewa co tu robi, ale przerwało mi chrząknięcie ze strony mojej siostry.
- Lau, nie mówiłaś, że znasz Anderwa. To o nim ci wczoraj opowiadaliśmy. - powiedziała.
- Cześć Van! Co tu robicie?- zapytał.
- Wracamy do domu od Lynchów. A ty? Myślałam, że na wakacje miałeś wyjechać do babci. - odpowiedziałam.
- Tak, ale jednak zdecydowałem się zostać. Babcia ma w planach przyjazd do nas. Wtedy mogłabyś ją poznać. Na pewno by cię polubiła. - wyjaśnił.
- Daj znać kiedy przybędzie, a na pewno ją poznam. - uśmiechnęłam się.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i każdy z nas udał się w stronę do której zmierzał, przed zderzeniem.
- To... Skąd  znasz tego chłopaka? - zapytała zaciekawiona.
- Chodzimy razem do klasy. Myślałam, że już ci o nim mówiłam.
- Nie mówiłaś, a na nasze opowieści o nim denerwowałaś się.
- Bo nie wiedziałam, że mieliście na myśli jego. Znam go dosyć długo i mogę spokojnie stwierdzić, że jest dobrym przyjacielem. - odpowiedziałam.
* oczami Vanessy *
Kiedy tylko dotarłyśmy do domu, szybko pobiegłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Rydel. Blondynka odebrała po około trzech sygnałach.
J - ja    R- Rydel
J: Nie zgadniesz kogo spotkałyśmy w parku! - powiedziałam na samym wstępie.
R: Cześć Van, miło cię słyszeć, u mnie nic ciekawego, cieszę się, że pytasz. - odpowiedziała sarkastycznie.
J: Przepraszam, ale to na prawdę bardzo ważne. Wczoraj razem z rodzicami byliśmy u ich znajomych i poznałam ich syna. Ma na imię Andrew, jest całkiem ładny. Dzisiaj spotkałyśmy go w parku i wiesz co? Okazało się, że Lau chodzi z nim do klasy. - szybko wytłumaczyłam.
 R: No i co w tym takiego strasznego? Bo brzmisz jakbyś się czegoś bała. - odpowiedziała.
J: Ty naprawdę tego nie rozumiesz? Wiesz co może się stać? Laurze może się spodobać Andrew, zresztą z wzajemnością, a wtedy zostaną parą i nie będzie Raury.
Blondynka przez jakiś czas milczała.
R: Masz rację. Nie możemy do tego dopuścić! Ja nadal liczę, że podczas ich pocałunku coś się między nimi zmieni i spojrzą na siebie inaczej.
Podczas rozmowy uzgodniłyśmy, że kiedy nadejdzie dzień kręcenia sceny to my również pójdziemy na plan serialu. W końcu musimy wszystko wiedzieć.


**********************************************************************************************
Cześć! Wróciłam po zdecydowanie najdłuższej przerwie :)
Niestety rozdziały będą pojawiały się rzadziej, bo mam szkołę i nie ma tygodnia bez sprawdzianu czy kartkówki :(
Za błędy przepraszam, ale szybko to pisałam, więc mogłam coś przeoczyć :/
Do napisania
 
                              R5 Forever

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz