Okej, może się zmieniłem, ale czy to nie jest częścią dorastania? Zmieniłem się, ale czy to źle? Te pytania codziennie krążą mi po głowie. Fani sądzą, że od zeszłego roku stałem się inną osobą. Głównie chodzi im o to, że zapuściłem swoje włosy, zmieniłem styl ubierania się i nie uśmiecham się tak często, jak kiedyś. Wszyscy myślą, że moje życie jest idealne, niby mam pieniądze i szczęśliwą rodzinę, kochającą dziewczynę i sukces zawodowy. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Musisz uważać, żeby nie powiedzieć o kilka słów za dużo, inaczej poniesiesz konsekwencje, zwłaszcza, kiedy należysz do gwiazd Disneya. Oczywiście nie żałuję mojego udziału w serialu i filmach ich produkcji, to one pozwoliły mi się wybić. Codziennie mam coś zaplanowane i ledwo co z tym wyrabiam. Nie jestem jakąś maszyną, tylko zwykłym człowiekiem. Niektórzy myślą, że jestem idealny, ale nie znają mnie i nie wiedzą jaki jestem naprawdę, ich opinie opierają się na tym, co widzą w wywiadach, na koncertach czy innych tego typu spotkaniach. Nikt nie jest idealny, może w mitach, czy książkach, ale nie w prawdziwym świecie. Moja zmiana wynikała z tego, że chciałem po prostu być sobą. Najbliższe mi osoby rozumieją mnie i zaakceptowały to.
Za ponad pół godziny w naszym domu mają się zjawić moi rodzice i Laura. Prawie rok byliśmy w trasie i naprawdę byłem już zmęczony. Oczywiście uwielbiam spotykać się z fanami i w ten sposób ich uszczęśliwiać. Muzyka daje mi ogromną radość i uwielbiam śpiewać nasze piosenki, ale po jakimś czasie chce się wrócić do domu i odpocząć. Dlatego ogromnie ucieszyłem się ze spotkania z Lau. Zawsze była dla mnie wsparciem i wiedziała co powiedzieć w danej sytuacji, taka przyjaciółka to skarb. Dzięki niej odstresowałem się chociaż na kilka godzin. Nasze kontakty osłabły po zakończeniu prac nad serialem, czego bardzo żałuję. Oczywiście pisaliśmy i czasem do siebie dzwoniliśmy, ale to nigdy nie odda prawdziwej rozmowy.
Moją dziewczynę, Courtney, poznałem przez przyjaciółki Rydel. Jest świetna, oboje mamy wspólne zainteresowania i zawsze mnie wspiera. Ma świetny kontrakt z moją rodziną, co jest kolejnym plusem. Kiedyś wydawało mi się, że jestem zakochany w Laurze. Właśnie, wydawało. Chciałem się z nią umówić na randkę, ale mi odmówiła. Czułem się urażony, ale rozumiałem ją. Nie chciała komplikować naszych relacji, gdyby coś nie wypaliło, nasza praca na planie nigdy nie wyglądałaby tak samo. Court jest modelką, więc czasem nie widzimy się przez dłuższy czas. Mimo wszystkich problemów jesteśmy razem ponad rok i bardzo ją kocham. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Zszedłem, więc na dół i zobaczyłem, że Rydel już otworzyła drzwi, za którymi znajdowali się goście. Na początku przywitałem moich rodziców, a później Laurę, która była ubrana w zwiewną, czerwoną sukienkę i czarne baletki. Oboje szeroko się uśmiechnęliśmy i przywitaliśmy. Następnie wszyscy udaliśmy się do jadalni, w której stał stół zastawionym dla jedenastu osób. Ryland mieszka z naszymi rodzicami, ale czasami zostaje w naszym domu i tak było wczoraj. Wszyscy się powitali, co zajęło sporo czasu, zwłaszcza z Lau, ponieważ dawno jej nie widzieliśmy. W pomieszczeniu brakowało jednej osoby, mojej dziewczyny, ale po chwili było słychać stukot obcasów na schodach. Ubrana w białą sukienkę, czarne szpilki i z szerokim uśmiechem weszła do środka. Miałem dziwne wrażenie, że kiedy zobaczyła moją przyjaciółkę, jej uśmiech zmalał. Na pewno to sobie ubzdurałem, w końcu one się lubią, prawda? Nigdy nie zauważyłem żadnego problemu pomiędzy nimi. Z kolei Laura podeszła do niej i przytuliła ją, co wyglądało komicznie, zważając na różnicę ich wzrostu. Ja i moja siostra poszliśmy do kuchni po potrawy, a inni zasiedli do stołu.
Kiedy wszystko było naszykowane zabraliśmy się za posiłek. Jedyne co było słychać to dźwięk sztućców o naczynia. Boże, jak ja nienawidzę takich momentów, tej niezręcznej ciszy.
- Jak ci idzie na studiach Lauro? - zapytała moja mama.
Niby dobrze, że ktoś coś powiedział, ale wyszło tak dziwnie, tak oficjalnie. Okej, może dawno się nie widzieliśmy, ale bez przesady. Każde z nas zna się doskonale, ale dziś nikt nie wydawał się być w humorze na pogawędki, no może oprócz Laury, ale ona zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona.
Cały dzisiejszy poranek martwiłam się, jak przyjmie mnie rodzina Rossa i chyba wywróżyłam sobie klęskę. Pytanie nie zdenerwowało mnie, ale poczułam się jak na przesłuchaniu. Zresztą co ja sobie myślałam, że będzie tak jak dawniej? Na pewno tak nie jest. Cały dzień wydaje się pechowy. Miejsce obok mnie zajmuje Courtney, a na przeciwko niej siedzi mój blond włosy przyjaciel z planu. Postanowiłam nie przejmować się tą niezręczności i jak najlepiej odpowiedzieć na pytanie. Opowiedziałam jak jest na zajęciach i poznanych tam ludziach. Mam szczęście, że wszyscy traktują mnie jak innych. To, że jestem sławna nie oznacza, że mam jakieś specjalnie przywileje. Po kilkunastu minutach prawie wszyscy żywo rozmawialiśmy. Courtney od czasu do czasu wtrąciła się do pogawędki. Poznałam ją na planie serialu, Ross ją tam zabrał, od samego początku miałam wrażenie, że za mną nie przepada. Później widywałyśmy się na imprezach, na które było zaproszone R5. Byłam bardzo zadowolona, kiedy dowiedziałam się, że Ross znalazł sobie dziewczynę i jeżeli ona go uszczęśliwia to mi to pasuje. Nie musimy być najlepszymi przyjaciółkami. Wystarczy mi to, że pomiędzy nami nie ma żadnego konfliktu.
Chociaż się sprzeciwiałam, to i tak dostałam kieliszek czerwonego wina. Pijam jedynie na imprezach, ale tym razem zrobiłam wyjątek. Sama nie wiem jak to się stało, ale rozlałam zawartość szklanego naczynia. Pech chciał, że płyn popłynął w lewą stronę, tam gdzie siedziała Courtney. Wszystko działo się bardzo szybko, kiedy Australijka zorientowała się co się stało, szybko wstała z krzesła i wybiegła z pomieszczenia. Czułam jak moje policzki przybierają czerwony kolor i nic nie mogłam na to poradzić. Nie ma co, dawno się nie widzieliśmy, a już zaliczyłam taką wpadkę. Ross szybko wybiegł za swoją dziewczyną.
Przepraszam bardzo, ja naprawdę nie chciałam. Pójdę poszukać Courtney. - powiedziałam, nikt nic nie powiedział, tylko posłali mi pocieszające uśmiechy.
Jak najszybciej ulotniłam się z jadalni i udałam się w stronę, z której słyszałam podniesione głosy. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego się kłócą. Ona chyba nie gniewa się o sukienkę, prawda?
Doszłam do drzwi i już chciałam je otwierać, kiedy zrozumiałam, że rozmawiają o mnie. Postanowiłam jeszcze chwilkę ich posłuchać. Wiem, że nie powinnam, ale to było silniejsze ode mnie.
- Ona nie zrobiła tego specjalnie, kiedy w końcu zrozumiesz, że ona nie chce nas rozdzielić?! - skąd ona bierze takie pomysły, pytałam sama siebie w myślach.
Jak na zawołanie dostałam odpowiedź.
- Od wczoraj nawijasz o niej w kółko! Zawsze mówiłeś mi jaka ona ci jest bliska, kiedy na was patrzę jestem zazdrosna. Czy ty kiedykolwiek pomyślałeś o moich uczuciach?! - krzyknęła wściekła.
Przez jakiś czas panowała cisza, ale później usłyszałam cichy głos Rossa.
Przepraszam, nie chciałem cię skrzywdzić, ale zrozum, Laura zawsze była dla mnie ważna i na zawsze tak pozostanie. Ona nie ma powodów, by robić ci coś umyślnie. Ma chłopaka, który ją kocha i jest szczęśliwa, taka jak my razem. Kocham cię i nic ani nikt tego nie zmieni.
***************
Wiem, zawaliłam. Rozdział miał pojawić się wcześniej, ale mam naprawdę dużo obowiązków szkolnych. Jutro mam ważny sprawdzian, więc nie mam tak dużo czasu na pisanie :(
Mogą pojawić się błędy, bo całość była pisana na telefonie, więc przepraszam.
Czy tylko ja płakałam na finale A&A? Tak? No to nieważne…
Następny rozdział zapewne nie pojawi się szybko, więc po raz kolejny przepraszam. Dużo tych przeprosin, ale takie życie. Nie przedłużając…
Do napisania :)